Myvidster.com
Serwisy do oglądania filmów przeszły długą drogę i stały się ważną częścią codziennego życia ludzi w sieci. I znasz to uczucie, gdy oglądasz film, który jest tak zajebisty, że dostajesz gęsiej skórki, po prostu musisz się nim podzielić z kimś, o kim wiesz, że też to wkręci tak samo jak ciebie, a dzięki temu jeszcze bardziej się z nim skumplujecie. Myvidster.com jest jednym z tych serwisów, które postanowiły rozwiązać ten problem w przypadku filmów porno.
Ta strona pozwala dodawać zakładki i udostępniać filmy porno, ma więcej funkcji niż to, ale nas to nie obchodzi, jesteśmy tu dla przyjemności z walenia konia i nic więcej. Właśnie dlatego trafiła dziś pod moje oko recenzenta. Zobaczmy, czy wypełni tę pustkę w świecie dzielenia się pornem. Oto recenzja myvidster.
Nadejście „tubów”, żebyśmy mieli na czym się wyładować
Internet przeszedł rewolucję, gdy uruchomiono YouTube i wypuszczono go dla szerszej publiki. Wytyczył on drogę, którą inne serwisy z filmami podążają do dziś, a strony z pornem nie były wyjątkiem. W zasadzie każdy nałogowy onanista musi oddawać hołd YouTube, bo bez niego nie byłoby żadnych tub porno, przy których się bawimy i spuszczamy — zresztą widać to nawet w nazwie „porn tube".
Strony porno od tamtej pory są projektowane na modłę YouTube i większość z nich stara się nawet wyglądać podobnie. Udało im się połączyć wideo z mediami społecznościowymi, co podchwyciły takie serwisy jak Red tube, xhamster czy pornhub, podkręcając doznania każdemu napaleńcowi. Większość ludzi nie chce tylko wejść na stronę, obejrzeć film i się wylogować – chcą interakcji, komentowania, dawania łapek w górę lub w dół, wystawiania recenzji czy dzielenia się tym ze swoimi zboczonymi znajomymi, a ten pomysł narodził się właśnie na YouTube.
Nikt nie mówi, że YouTube jest idealną stroną ani że lizemy im kutasa, ani nic takiego, to tylko po to, żebyś miał kontekst dla myvidster i tego, co oferuje. Bo myvidster to strona, przez którą musisz przebrnąć przez całe sterty gówna, zanim dotrzesz do dobrych rzeczy, czyli filmów porno, których wszyscy potrzebujemy i których wszyscy chcemy.
Odkrywanie tajemnic myvidster
Ta strona chowa porno głęboko w dupie i lepiej wbij tam pięść, żeby wyciągnąć jakąkolwiek treść dla dorosłych. Kiedy strona główna się odpali, pomyślisz, że trafiłeś nie tam, bo nie zobaczysz niczego, co choćby z daleka przypominałoby pornografię. Możesz nawet poczuć się, jakbyś wylądował na podróbce YouTube. Ale bez paniki — to jeden z tych przypadków, gdzie pozory mylą, bo jeśli wiesz, jak szukać, znajdziesz dokładnie to, czego szukasz, a wszyscy wiemy, że chodzi o najbardziej świrniętą ostrą pornę.
Będziesz patrzeć dalej niż to, co widzisz i przesuniesz kursor do prawego górnego rogu strony głównej. Tam zobaczysz niebieski podświetlony napis „Bezpieczne przeglądanie: włączone" — to, co chcesz teraz zrobić, to wyłączyć ten bezpieczny tryb. I jak motyl wyłażący z kokonu patrz, jak wszystkie grzeczne, zwykłe wątki zamieniają się w ostre erotyczne filmy porno.
Widząc, jak cała ta miękka szmira zmienia się w twarde porno na moich oczach, na mojej twarzy pojawia się złośliwy uśmiech — nareszcie coś znajomego. Tutaj możesz oglądać i przeglądać wszystkie filmy porno, które użytkownicy myvidster dodali do zakładek i wrzucili, żeby inni zboczeńcy mogli się nimi nacieszyć. Większość z nich będzie z dobrze znanych źródeł, jeśli odwiedziłeś choćby połowę tylu stron porno co ja, a od czasu do czasu trafisz na nowe serwisy, które warto sprawdzić.
Myvidster musi ogarnąć sztukę projektowania
Chociaż ta strona ma fajny trik z odsłanianiem porno, nadal kuleje pod względem wyglądu i układu. Na pierwszy rzut oka wygląda jak totalny chaos — mnóstwo rzeczy upchniętych na podstronach bez ładu i składu. Rzeczy pojawiają się losowo i szczerze mówiąc wcale mi się to nie podoba. Nie jest zbyt wygodna w obsłudze i potrzeba kilku minut, żeby połapać się, co jest czym.
Krótki opis działania serwisu znajduje się nad wynikami wyszukiwania, gdzie napisano: „Zbieraj swoje ulubione filmy z dowolnej witryny, sieci społecznościowej lub bloga. Udostępniaj i omawiaj swoją kolekcję filmów ze znajomymi i całym światem. Przeglądaj i śledź kolekcje filmów znajomych i innych użytkowników" — no i tak, mniej więcej wiesz już, o co chodzi. Z tego, co widzę na vidster, tak naprawdę nie wrzucasz własnego filmu, ale dodajesz do zakładek odnośnik do filmiku porno z innej strony.
Istnieją różne kategorie ułatwiające szukanie filmów. Przede wszystkim jest wyróżniona kolekcja, która zbiera filmy porno z różnych studiów. Znajdziesz tam inne zboczone kategorie, w których na pewno się odnajdziesz, jak na przykład: „Tabu, trzymaj to w pieprzonej rodzinie" — no cóż, w Alabamie taki wątek to pewnie hit. Potem jest „Skype jerk off group" i „wojskowi samce" — najwyraźniej ta strona naprawdę dba o gejów.
Filmy odtwarzają się w playerze strony źródłowej, podczas gdy myvidster dostarcza wszystkich istotnych informacji o filmie. Tu możesz udostępnić albo zapisać film do zakładek na przyszłość — czyli na przyszłe walenie. Jedna rzecz, o której musisz wiedzieć: gdy już tu trafisz, zostaniesz zasypany reklamami z każdej strony, a jest jeszcze gorzej, jeśli masz włączonego blokera reklam — bez jego wyłączenia w ogóle nie obejrzysz filmów. Tylko użytkownicy premium mają spokój od tych reklam.
Podsumowanie ThePornGuy na temat myvidster.com
Po kilkukrotnym przekopaniu się przez stronę muszę przyznać, że podoba mi się jej unikalność — nie zdobywa zbyt wielu punktów za wygląd, ale oferowane funkcje są naprawdę niezłe, jak udostępnianie i zapisywanie filmów do zakładek. Znajdziesz tam też sporo informacji o filmach i dostaniesz polecenia od najbardziej zboczonych onanistów w sieci. Jedna rzecz jednak: strona wydaje się być bardziej nastawiona na gejów, choć ma też hetero treści. Jeśli jesteś gejem, poczujesz się tu jak u siebie, ale jeśli nie jesteś, a potrafisz znieść widok gejowskich klimatów, to warto zajrzeć — jeśli nie, lepiej szukaj gdzie indziej.